Coraz częściej łapię się na tym, że zamiast idealnie przystrzyżonego trawnika i „czystego” ogrodu, bardziej fascynuje mnie dzika, tętniąca życiem przestrzeń. Dlatego postanowiłem zrobić coś, co będzie czymś więcej niż tylko ładną rabatą — zaczynam tworzyć kohabitat dla motyli i innych owadów. Miejsce, w którym nie tylko będą mogły się pojawiać na chwilę, ale realnie żyć, rozmnażać się i współtworzyć mały, zrównoważony ekosystem.
To nie będzie ogród pod linijkę. Będzie trochę chaosu, dużo obserwacji i jeszcze więcej eksperymentów. Rośliny żywicielskie, nektarodajne, kryjówki, może woda, może martwe drewno — wszystko po to, żeby przyciągnąć jak najwięcej życia. Chcę sprawdzić, czy na stosunkowo niewielkiej przestrzeni da się stworzyć miejsce, które naprawdę działa, a nie tylko wygląda.
Ten blog to zapis tej drogi — od pierwszych decyzji i nasadzeń, przez sukcesy i błędy, aż po moment, kiedy ogród zacznie żyć własnym rytmem. Jeśli też masz ochotę zamienić kawałek swojej przestrzeni w coś bardziej naturalnego i pełnego ruchu, to dobrze trafiłeś.




